Opinia Beaty
Uratowała firmę przed bankructwem i sprawiła, że mąż porzucił etat, by rozwijać z nią biznes.
Mój mąż zwolnił się z pracy po 17 latach, dołączył do mojej firmy i wreszcie jesteśmy w domu całą rodziną.
PROBLEM
PROCES
REZULTAT
PROBLEM
Przed przystąpieniem do programu Beata znalazła się w niezwykle dramatycznym punkcie swojego życia zawodowego. Mimo że prowadziła swój wymarzony biznes coachingowy z ogromną pasją, codzienność stała się dla niej wyczerpującą walką o przetrwanie. Każdego miesiąca z niepokojem przeliczała środki, próbując utrzymać się na powierzchni i opłacić bieżące koszty działalności, systemy oraz rachunki. Ciągły stres doprowadził ją na skraj głębokiego wypalenia zawodowego. Nieustannie mierzyła się z dojmującym poczuciem, że jej marzenie, o które walczyła od lat, właśnie rozsypuje się na jej oczach.
Sytuacja finansowa Beaty była na tyle tragiczna, że poważnie rozważała ogłoszenie bankructwa. Największym ciężarem dla niej była myśl o tym, jak poinformuje o porażce swoją rodzinę oraz społeczność, której przez lata udowadniała, że jej pasja może zamienić się w dochodowy biznes. Dodatkowo, tkwiła w mocno ograniczających paradygmatach – oferowała swoje cenne programy mentoringowe za niewielkie kwoty (rzędu 200–300 zł), całkowicie blokowana przez wewnętrzny strach przed podniesieniem cen, co dodatkowo pogłębiało jej stagnację biznesową.
Dramat zawodowy Beaty nierozerwalnie splatał się z trudną sytuacją rodzinną. Od blisko 17 lat żyła w ciągłych rozłąkach z mężem, który jako kierowca ciężarówek pracował w trybie zmianowym. Jego nieobecność dotkliwie rzutowała na funkcjonowanie rodziny, zwłaszcza w kontekście opieki nad ich niepełnosprawnym synem. Mąż Beaty zmagał się z poważną depresją wywołaną przemęczeniem i niesypianiem, a ona sama była wyczerpana wieloletnim, samotnym radzeniem sobie ze wszystkimi obowiązkami, potęgowanym przez wdrukowany syndrom "Zosi Samosi".
PROCES
Przełom w życiu Beaty rozpoczął się w momencie, gdy zdeterminowana, by dać sobie ostatnią szansę, trafiła na listopadowe wyzwanie. Podczas jednego ze spotkań podjęła błyskawiczną i płynącą prosto z serca decyzję o dołączeniu do Akademii. Zrobiła to, nie znając nawet ceny programu. Kiedy dowiedziała się o kosztach, włączyła w sobie tryb działania opartego na pytaniu: "Co mogę zrobić, by zdobyć te środki?". Ten intuicyjny impuls zaprowadził ją do notatnika, w którym od pół roku kurzył się gotowy, świetny program mentoringowy.
To był moment ogromnej próby. Beata, stawiając wszystko na jedną kartę, pokonała paraliżujący strach. Przeprowadziła na spontanicznie serię live'ów i skutecznie sprzedała swój nowo wyceniony, znacznie droższy program, co pozwoliło jej nie tylko wejść do Akademii, ale i spłacić bieżące zobowiązania firmowe. Wewnątrz programu, korzystając z pełnego wsparcia mentorów, rozpoczęła systematyczną pracę nad swoją mentalnością i całkowitą zmianą podejścia do biznesu. Zamiast kręcić się w kółko jak przez ostatnie 17 lat prób z samorozwojem, wdrożyła do działania konkretny, skuteczny proces.
Podczas pracy w Akademii Beata wykształciła coś, co sama nazywa "kuloodpornym nastawieniem". Systematycznie, krok po kroku, odpinała stare, szkodliwe paradygmaty, które trzymały ją w stagnacji finansowej i życiowej. Pozwoliła sobie na nowo zdefiniować swoją własną wartość jako eksperta i kobiety. Równie istotną częścią procesu była praca nad upragnionym celem rodzinnym – każdego dnia z pełnym zaangażowaniem wyobrażała sobie męża, który kończy pracę na etacie, wraca na stałe do domu i wspólnie z nią zasiada do biznesowego stołu.
REZULTAT
Najważniejszym i najpiękniejszym rezultatem dla Beaty jest bez wątpienia zjednoczenie jej rodziny. Mąż, który przez 17 lat pracował w wyczerpującym systemie zmianowym, ostatecznie złożył wypowiedzenie i odzyskał swoje zdrowie oraz spokój. Dziś wspólnie zasiadają przy jednym stole, ciesząc się czasem, którego brakowało im przez lata. Prowadzą powolne poranki, idą razem na spacery i budują dom pełen harmonii, na której tak bardzo zależało ich niepełnosprawnemu synowi.
Przemiana zawodowa Beaty jest równie imponująca. Całkowicie zażegnała widmo bankructwa, przeskakując ze sprzedaży tanich usług do programów rzędu kilku tysięcy złotych. Odzyskała pewność siebie jako ekspert, odrzuciła syndrom "Zosi Samosi" i z sukcesem zatrudniła zespół, który teraz pomaga jej w prowadzeniu firmy. Co niezwykle rzadkie – z uśmiechem afirmuje, że chce płacić wysokie podatki, ponieważ udowadnia to tylko rosnącą siłę jej prężnie działającego biznesu.
Beata czuje się dzisiaj w pełni bezpieczna i wolna. Przestała martwić się o to, z czego opłaci kolejne rachunki czy utrzymanie biznesu. Wreszcie uwierzyła w siebie – przeglądając się w lustrze, widzi kobietę pełną potencjału, gotową realizować coraz to odważniejsze cele. Narzędzia i mentalność zdobyte w Akademii pozwoliły jej stworzyć życie, które jest spełnieniem jej najwyższych aspiracji, łącząc wspaniałe zarobki z absolutnym szczęściem osobistym i rodzinnym.