Opinia Sylwii
Odeszła z korporacji, w której się dusiła, by z sukcesem i radością rozwijać własną firmę.
Przestałam przejmować się opinią innych i z odwagą zaczęłam budować własną firmę. Otworzyłam się na ludzi i zdobyłam niesamowitą sieć kontaktów biznesowych.
PROBLEM
PROCES
REZULTAT
PROBLEM
Sylwia przez dwadzieścia lat konsekwentnie dążyła do zrealizowania swojego wielkiego celu zawodowego – zostania dyrektorem finansowym. Kiedy jednak kilka lat temu ostatecznie osiągnęła to stanowisko, rzeczywistość okazała się daleka od oczekiwań. Zamiast satysfakcji i spełnienia, w jej życiu zapanował ogromny stres i poczucie ciągłego braku. Praca w środowisku korporacyjnym, w otoczeniu niezwykle trudnych we współpracy ludzi, sprawiała, że Sylwia czuła się wręcz uwięziona. Jak sama przyznaje, bywały momenty w biurze, kiedy fizycznie czuła, że się dusi i nie potrafi odnaleźć w tym żadnego szczęścia.
Jej codzienność była zdominowana przez napięcie, które rzutowało na każdą sferę życia. Sylwia była osobą zamkniętą w sobie, izolującą się od otoczenia – jak to określiła, "chodziła tyłem do ludzi". Brakowało jej otwartości na nowe relacje i głębszej świadomości własnych potrzeb. Dodatkowo, w zeszłym roku w jej życiu pojawił się bardzo poważny, stresujący epizod zdrowotny, który ostatecznie zakończył się operacją w listopadzie.
Ta trudna sytuacja wymusiła na niej nagłe zatrzymanie się i znaczne spowolnienie kariery zawodowej. Sylwia stanęła w obliczu ogromnego kryzysu, w którym dotychczasowe osiągnięcia przestały mieć znaczenie. Tkwiła w martwym punkcie, czując się nieszczęśliwa, wypalona i przytłoczona trudnościami zdrowotnymi oraz środowiskiem pracy, z którym nie potrafiła się już w żaden sposób utożsamić.
PROCES
Przełom w życiu Sylwii nastąpił dzięki udziałowi w programie Akademia, do którego dołączyła razem ze swoją mamą, decydując się nawet na sześciomiesięczne przedłużenie. Proces transformacji pozwolił jej przede wszystkim zmienić sposób myślenia. Nauczyła się "myślenia o patyczaku" oraz odpowiedniego kierowania swoimi myślami, co okazało się kluczowe w obliczu jej problemów zdrowotnych. Zamiast załamać się diagnozą i perspektywą operacji, Sylwia przeszła przez ten niezwykle trudny czas z nieoczekiwaną lekkością i głęboką wdzięcznością.
Momentem, który "postawił kropkę nad i" w jej transformacji, był jeden z czwartkowych telefonów Q&A, podczas którego przytoczono cytat z książki Michaela A. Singera "Nieustraszona dusza". Pytanie o to, czy mając przed sobą 30 dni życia, nadal robiłaby to, co robi teraz, uderzyło ją z ogromną siłą. Jej odpowiedź brzmiała: absolutnie nie. To przebudzenie pozwoliło Sylwii podjąć kategoryczne decyzje dotyczące tego, kim naprawdę chce być i w jakich dziedzinach pragnie działać.
Sylwia wdrożyła również w swoje życie zasadę "pozwól im" autorstwa Mel Robbins. Przestała tracić energię na analizowanie, co inni o niej myślą, mówią czy robią. Nauczyła się odpuszczać i skupiać wyłącznie na własnej drodze. Zrozumiała, jak zdefiniować swój osobisty luksus, który przestał kojarzyć się wyłącznie z wartościami materialnymi. Zaczęła świadomie kreować swoją nową rzeczywistość, krok po kroku budując fundamenty pod zmianę swojej dotychczasowej ścieżki zawodowej i otwierając się mentalnie na zupełnie nowe możliwości.
REZULTAT
Obecnie Sylwia z pełnym przekonaniem mówi, że narodziła się na nowo. Przeszła niezwykłą metamorfozę z zestresowanej, zamkniętej w sobie kobiety do osoby głęboko świadomej, wiedzącej, kim jest i czego pragnie od życia. Mimo że wciąż pracuje na etacie, zbudowała już własny biznes i w pełni przygotowała swoje produkty. Obecnie znajduje się na etapie wdrażania procesu sprzedaży i skalowania swojej firmy, traktując finansowe zyski jedynie jako przyjemny efekt uboczny robienia tego, co kocha.
Ogromną zmianą w jej życiu jest całkowite otwarcie się na ludzi. Kobieta, która kiedyś izolowała się od otoczenia, teraz nieustannie nawiązuje nowe kontakty biznesowe i znajomości, zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka na co dzień. Trudni współpracownicy z korporacji przestali być dla niej ciężarem – Sylwia wciąż z nimi pracuje, ale zupełnie jej to nie przeszkadza, ponieważ żyje już własnym życiem i realizuje własną wizję.
Sylwia codziennie doświadcza poczucia głębokiego szczęścia i wdzięczności, potrafiąc cieszyć się nawet promieniami słońca na twarzy. Odzyskała sprawczość, czując się pełnoprawną kreatorką swojego życia. Wyjście z korporacyjnego wypalenia, skuteczne poradzenie sobie z kryzysem zdrowotnym oraz zbudowanie własnego biznesu sprawiły, że decyzję o dołączeniu do Akademii uważa za absolutnie najlepszą inwestycję w swoje nowe, spełnione życie.