Opinia Ani i Kuby
Pokonali strach przed własnym biznesem i w zaledwie miesiąc wygenerowali roczny dochód.
Nie tylko osiągnęliśmy wolność finansową, zarabiając w miesiąc tyle, co kiedyś w rok, ale też zupełnie zmieniliśmy paradygmaty całej naszej rodziny.
PROBLEM
PROCES
REZULTAT
PROBLEM
Ania i Kuba przez lata żyli według utartych, narzuconych społecznie schematów. Oboje pracowali na etatach, traktując to jako przykrą konieczność do opłacenia rachunków, spłacenia kredytów i zwykłego przetrwania od pierwszego do pierwszego. Żyli w ciągłym, wyczerpującym pędzie, wracając do domu tak zmęczeni po długich zmianach, że czas dla rodziny przeciekał im przez palce. Ania dusiła się w swojej pracy – często zmieniała miejsca zatrudnienia, nie potrafiąc znieść oddechu szefów na karku i absurdalnych poleceń, które kłóciły się z jej wewnętrznymi wartościami. Choć czuła, że ma znacznie większy potencjał i nie to jest jej powołaniem, otoczenie wtłaczało jej do głowy paradygmat, że bezpieczna posada w budżetówce to jedyna słuszna droga, z której nie należy się wychylać.
Małżeństwo wielokrotnie próbowało wyrwać się z tego schematu. Mieli mnóstwo pomysłów na własny biznes, ale za każdym razem, gdy dochodzili do pewnego krytycznego etapu, blokował ich paraliżujący strach i całkowity brak wiary w siebie. Zamiast przebić mur, wycofywali się z powrotem na linię startu, tracąc zainwestowany czas, pieniądze i nadzieję. Nie wiedzieli, jak ruszyć z miejsca, brakowało im strategii i pewności, by zignorować głosy otoczenia mówiące: "z czym wy do ludzi, nie macie wiedzy i doświadczenia".
Mimo ogromnej siły, którą wykazali się w życiu prywatnym podczas zwycięskiej walki z chorobą nowotworową córki, w sferze zawodowej tkwili w martwym punkcie. Brakowało im pomysłu na to, jak skutecznie przekuć swoją chęć pomagania innym w dochodowy biznes. Ich zawodowa wizja była uwięziona, a oni sami potrzebowali kogoś, kto pokaże im, jak poskładać te elementy w spójną całość i przełamać głęboką biznesową stagnację.
PROCES
Punktem zwrotnym dla Ani i Kuby okazało się trafienie na wyzwanie organizowane przez Sylwię. Silny impuls i negatywne emocje związane z ich dotychczasowym życiem sprawiły, że zdecydowali się nie kończyć na darmowej wiedzy i natychmiast aplikowali do programu Akademia. Byli zdeterminowani i gotowi na zmianę do tego stopnia, że błagali, aby zostać przyjętymi. Sama rozmowa rekrutacyjna i ostateczne wejście do programu było dla nich potężnym powodem do świętowania. Zrozumieli, że czeka ich prawdziwa rewolucja.
W procesie implementacji materiału musieli zmierzyć się z brutalną, ale niezwykle potrzebną weryfikacją ich dotychczasowych planów biznesowych. Podczas jednej z sesji z Tomem, ich pierwotny pomysł na biznes – oparty ściśle na pomocy osobom po przejściach onkologicznych – został całkowicie odrzucony. Choć początkowo poczuli się, jakby ktoś "zgasił im światło", szybko zrozumieli, że to zburzenie fundamentów było konieczne. Uświadomili sobie, że ciągłe nawiązywanie do traumy z przeszłości nie pozwoli im pójść naprzód i zbudować czegoś wielkiego. Zdecydowali się zostawić trudną historię za sobą i skupić na nowym celu.
Krok po kroku zaczęli internalizować wiedzę i wdrażać ją w życie. Ania opisała ten proces jako "wyjście z nory na światło dzienne" i zaczerpnięcie świeżego powietrza po latach duszenia się na etacie. Przestali teoretyzować, a zaczęli realnie działać. Rozbili wewnętrzne mury strachu, przestali słuchać logiki, która mówiła im, że coś jest niemożliwe, i zaufali intuicji. Wzięli pełną odpowiedzialność za swoje decyzje, stawiając własny rozwój na pierwszym miejscu.
REZULTAT
Rezultaty, jakie osiągnęli Ania i Kuba dzięki wdrożeniu materiału, są spektakularne i mierzalne. Ania z pełnym przekonaniem i ostatecznie zrezygnowała z pracy na etacie. Osiągnęła upragnioną wolność – nikt już nie kontroluje jej czasu, nie dyktuje warunków urlopu ani nie nakazuje działań wbrew jej sumieniu. Małżeństwo z sukcesem założyło własny biznes oparty na pomaganiu innym, który wreszcie zaczął prężnie i stabilnie funkcjonować, przyciągając odpowiednich ludzi.
Finansowa transformacja pary jest imponująca. Jak sami z dumą przyznają, całkowicie przebili swój dawny "szklany sufit", dokonując czegoś, co kiedyś wydawało im się kompletnie nielogiczne i niemożliwe: zamienili swój dawny roczny przychód na przychód miesięczny. Ich nowa firma rośnie w niesamowitym tempie, notując stabilne wzrosty rzędu 30-40% z miesiąca na miesiąc. Co więcej, nowe, niespodziewane okazje biznesowe i idealni klienci sami zaczęli się do nich zgłaszać. Przestali czuć, że ciężko pracują – w końcu realizują swój potencjał i robią to, co kochają.
Zmiany dotknęły również ich życia rodzinnego. Ania i Kuba zyskali zupełnie nowy poziom wzajemnego zrozumienia w związku, oparty na poszerzonej świadomości. Najpiękniejszym "skutkiem ubocznym" ich transformacji okazała się jednak postawa ich córki. Dziewczynka, słuchając na co dzień o rozwoju i zmianie paradygmatów, podświadomie zaczęła wdrażać te potężne zasady w swoje życie, ucząc tego samego swoje koleżanki.