Opinia Marleny
Zakończyła 14 lat w znienawidzonej pracy i zaczęła żyć z odwagą na własnych zasadach.
Odzyskałam prawo do decydowania o sobie i zrozumiałam, że mogę przeżyć to życie dokładnie tak, jak chcę, na moich własnych zasadach.
PROBLEM
PROCES
REZULTAT
PROBLEM
Marlena przez siedemnaście lat mieszkała za granicą, czując się uwięziona w rzeczywistości, która nie dawała jej żadnej satysfakcji. Wyjechała z mężem i dwójką małych dzieci, nie znając języka, co od razu postawiło ją w pozycji osoby wycofanej i niepewnej swoich możliwości. Podjęła pracę, której od samego początku szczerze nie lubiła, planując zostać w niej zaledwie rok na start. Ten "tymczasowy" stan przetrwał jednak czternaście długich lat, ponieważ Marlena wmówiła sobie, że na nic więcej jej nie stać i do niczego innego się nie nadaje. Jej obraz samej siebie był skrajnie negatywny; głęboko wierzyła, że po przekroczeniu czterdziestego roku życia jej czas na sukcesy, marzenia i zawodowy rozwój już bezpowrotnie minął.
Każdego dnia towarzyszyło jej niszczące przekonanie, że jest za stara na naukę nowych rzeczy, zmianę ścieżki zawodowej czy walkę o lepszą przyszłość. Ten brak poczucia własnej wartości sprawiał, że Marlena starała się być niewidoczna, żyjąc według zasady, że powinna cieszyć się z tego, co ma, i "siedzieć cicho", nie wychylając się poza bezpieczne, choć unieszczęśliwiające ją schematy. Wewnątrz niej narastała ogromna frustracja i niewytłumaczalna tęsknota za życiem, którego nie potrafiła nawet nazwać, bojąc się przyznać przed samą sobą, że zasługuje na coś więcej. Czuła, że utknęła w martwym punkcie, a każdy kolejny dzień był tylko powielaniem braku wiary we własne siły i poddawaniem się dyktandowi okoliczności.
PROCES
Wejście na drogę zmiany nie było dla Marleny oczywiste ani łatwe, a początki wiązały się z dużym oporem wewnętrznym. Kiedy po raz pierwszy trafiła na wyzwanie organizowane przez Sylwię, jej reakcją był silny sceptycyzm – nie zgadzała się z przekazywanymi treściami i kwestionowała to, co słyszy. Jednak z każdym kolejnym dniem intensywnego wsłuchiwania się w materiały, coś zaczęło do niej docierać. Przełom nastąpił w drugim lub trzecim dniu wyzwania, kiedy poczuła ogromne pragnienie znalezienia się w gronie osób doświadczających życia w lepszy, bardziej świadomy sposób. Podjęcie decyzji o dołączeniu do Akademii w marcu 2025 roku było dla niej trudne, ponieważ towarzyszyła jej niepewność co do własnych możliwości, ale chęć zmiany była silniejsza niż lęk.
W trakcie trwania programu Marlena doświadczyła bolesnego, ale wyzwalającego odkrycia: zrozumiała, że dotychczas tylko wydawało jej się, że myśli, podczas gdy w rzeczywistości powielała schematy większości ludzi działających na autopilocie. Nauka o paradygmatach, nieuświadomionych nawykach i głęboko zakorzenionych przekonaniach była dla niej całkowitą nowością. Musiała poświęcić sporo czasu i energii, aby zrozumieć, jak te mechanizmy sterowały jej życiem przez ostatnie dekady. Proces transformacji, który trwał do grudnia, polegał na powolnym rozbijaniu starych struktur myślowych i nauce obsługi narzędzi, które pozwalają świadomie kierować własnym losem. Marlena z pełnym zaangażowaniem weszła w nowe środowisko, pozwalając sobie na bycie uczennicą i stopniowe przyswajanie wiedzy, która wcześniej wydawała jej się obca.
REZULTAT
Rezultaty, jakie Marlena osiągnęła po roku w Akademii, opisuje jako przejście do zupełnie innego świata. Najważniejszym efektem jest całkowite odzyskanie radości życia i poczucia, że w wieku 48 lat wszystko, co najlepsze, jest wciąż przed nią. Z osoby sfrustrowanej i zrezygnowanej stała się kobietą świadomą swoich praw – przede wszystkim prawa do decydowania o sobie i przeżywania codzienności na własnych zasadach. Przekonanie o byciu "za starą" całkowicie zniknęło, ustępując miejsca ogromnej energii i entuzjazmowi. Marlena widzi teraz "same światła w koło", co jest dowodem na głęboką zmianę jej wewnętrznego nastawienia i wyjście z mroku wieloletniej stagnacji oraz smutku, który towarzyszył jej w nielubianej pracy.
Transformacja Marleny wpłynęła zbawiennie nie tylko na jej komfort psychiczny, ale także na jej relacje z najbliższymi. Zrozumiała, że jej osobiste szczęście jest fundamentem radości dla całej rodziny, co pozwoliło jej przestać czuć winę z powodu dbania o własne potrzeby. Mimo oficjalnego zakończenia kursu, Marlena czuje się trwale wyposażona w narzędzia, które ułatwiają jej funkcjonowanie i pozwalają z optymizmem patrzeć w przyszłość. Czuje, że jej życie dopiero teraz nabrało właściwego sensu i tempa. Na jej lustrze wciąż wisi przypomnienie, że "teraz za chwilę stanie się kiedyś", co motywuje ją do nieodkładania marzeń na później. Dziś jest szczęśliwą, świadomą kobietą, która z odwagą i uśmiechem kroczy nową drogą, wiedząc, że to ona trzyma stery swojego życia.