Opinia Izabeli
Zmieniła obraz samej siebie, pokonała frustrację i sięgnęła po tytuł Mistrzyni Świata.
Zdobyłam tytuł Mistrzyni i Wicemistrzyni Świata w Kettlebell Lifting, spełniając swoje największe marzenie. Całkowicie zmieniłam swój obraz siebie – teraz wiem, że mogę osiągnąć absolutnie wszystko, co tylko zaplanuję.
PROBLEM
PROCES
REZULTAT
PROBLEM
Izabela z pozoru wiodła normalne, całkiem szczęśliwe życie i prowadziła własny salon fryzjerski. Jednak wewnątrz trawiła ją ogromna frustracja i gniew. Była zła na siebie, na otaczający świat, a nawet na klientki, które przychodziły do jej salonu i marudziły. Czuła, że utknęła w martwym punkcie. Widziała, że są ludzie uśmiechnięci i spokojni, i też bardzo chciała tak żyć, ale kompletnie nie potrafiła tego stanu osiągnąć.
Od lat interesowała się rozwojem osobistym, znała książki i teorię, medytowała i afirmowała, jednak wiedza ta była jedynie suchymi faktami, które nie przekładały się na rzeczywistość. Izabela zmagała się z głęboko zakorzenionym przekonaniem wyniesionym jeszcze z młodości, że zawsze znajdzie się ktoś lepszy od niej. Żyła w przeświadczeniu, że inni mogą odnosić sukcesy, ale ona jest skazana na bycie na samym końcu. Uważała, że wielkie cele i osiągnięcia są całkowicie poza jej zasięgiem.
Ten destrukcyjny obraz siebie przenosił się na jej ukochany sport – podnoszenie odważników kettlebell. Choć pragnęła w głębi duszy zostać mistrzynią świata, to sama sobie nie dawała pozwolenia na to marzenie. W pewnym momencie presja i brak wiary w siebie stały się tak silne, że Izabela uderzyła głową w mur. Stwierdziła, że nie nadaje się do tego sportu, że jest za stara i po prostu zrezygnowała. Zamknęła się w domu na trzy miesiące, całkowicie odcinając się od treningów, płacząc i zmagając się z ogromnym poczuciem życiowej porażki.
PROCES
Przełom u Izabeli nastąpił, gdy po trzech miesiącach przerwy od sportu i intensywnych przemyśleniach podjęła stanowczą decyzję: wraca do treningów, ale tym razem idzie na całość. Zrozumiała, że powodem jej wcześniejszych porażek był stary "self-image" – obraz "starej Izy", która nie zasługiwała na sukces. Zdecydowała się go zmienić i otworzyć na nowe możliwości. Weszła do Akademii, gdzie w końcu otrzymała wiedzę rozłożoną na czynniki pierwsze, co pomogło jej poukładać dotychczasowe, nieskuteczne działania.
Zaczęła aktywnie poszukiwać dobra w każdej trudnej sytuacji, o czym wielokrotnie słyszała w materiałach programu. Kiedy techniczne ograniczenia i małe dłonie utrudniały jej starty w 10-minutowych konkurencjach, zamiast się poddać, dogadała się z trenerem i zmieniła strategię. Wyznaczyła sobie nowy cel – dłuższe rwanie, które lepiej pasowało do jej warunków fizycznych. Przestała szukać wymówek. Mimo zmęczenia po sześciu dniach pracy i upałów panujących w jej mieszkaniu na czwartym piętrze, odpalała trzy wentylatory i robiła swoje treningi z żelazną konsekwencją. Mówiła sobie, że jej kanapa jest równie wygodna jak kanapy innych ludzi, ale ona decyduje się wstać.
Kluczowym elementem transformacji było również odrzucenie porównywania się z innymi ze szkodliwą zazdrością. Izabela zaczęła pytać lepszych od siebie o rady, prosiła mistrzów o wskazówki techniczne i szczerze doceniała ich sukcesy. Za każdym razem, gdy czuła strach przed nowymi wyzwaniami, w jej głowie wybrzmiewały słowa mentorki: "Wstań i idź to zrób, bój się i rób". Te słowa napędzały ją każdego dnia.
REZULTAT
Decyzja i wykonana praca przyniosły spektakularne efekty. Izabela pojechała na zawody i zdobyła podwójne trofeum – została Mistrzynią oraz Wicemistrzynią Świata w Kettlebell Lifting. Spełniła swoje największe marzenie o występie w biało-czerwonych barwach i ze łzami wzruszenia w oczach wysłuchała Mazurka Dąbrowskiego na najwyższym stopniu podium. Jak sama podkreśla, tego uczucia nie da się porównać absolutnie z niczym innym, a drzwi do kolejnych sukcesów po prostu same zaczęły się przed nią otwierać.
Transformacja wewnętrzna Izabeli jest równie imponująca co jej wyniki sportowe. Dawna, sfrustrowana i niepewna siebie fryzjerka stała się w pełni świadomą, pewną swoich możliwości kobietą. Dzisiaj o sobie samej mówi, że jest "najwyższą formą kreacji we wszechświecie" i wie, że cokolwiek sobie wymyśli, jest w stanie to zrealizować. Przestała kryć się w cieniu i z dumą opowiada o swoich osiągnięciach klientkom. Co więcej, zaowocowało to również pewnością siebie w biznesie – bez wahania podniosła ceny w swoim salonie o 50%, odważnie uzasadniając to faktem, że teraz klientki strzyże Mistrzyni Świata.
Sukces nie sprawił jednak, że Izabela osiadła na laurach. Zanim jeszcze zdążyła na dobre ochłonąć po zdobyciu mistrzostwa, już patrzyła na kolejny "Mount Everest". Aktualnie przygotowuje się do jeszcze trudniejszej konkurencji – 30-minutowego rwania. Udowodniła sobie, że granice istnieją tylko w głowie, a odpowiednie narzędzia i wyeliminowanie wymówek to klucz do osiągnięcia celu.