Opinia Justyny
Porzuciła życie w smutku i poczuciu braku na rzecz głębokiego spokoju i powrotu do pasji.
Odkryłam, kim naprawdę jestem, wróciłam do malowania i w końcu zyskałam spokój, który pozytywnie wpłynął na moje dziecko.
PROBLEM
PROCES
REZULTAT
PROBLEM
Justyna przez długi czas funkcjonowała w stanie, który sama bez owijania w bawełnę określała mianem „zdechu”. Jej codzienność była zdominowana przez nieustanne skupianie się na tym, czego w życiu jej brakowało. Zamiast dostrzegać pozytywy i budować na swoich mocnych stronach, wciąż mierzyła się z własnymi, niespełnionymi oczekiwaniami, co generowało w niej ogromne pokłady smutku, złości i frustracji. Ten negatywny, przytłaczający stan stał się dla niej niepisanym standardem – punktem widzenia, z którego przez długi czas zupełnie nie zdawała sobie sprawy, a który skutecznie odbierał jej radość z każdego kolejnego dnia.
W głowie Justyny panował ciągły chaos myślowy. Choć podskórnie czuła, że życie nie powinno tak wyglądać i że zasługuje na coś więcej, każda samodzielna próba zmiany kończyła się bolesnym niepowodzeniem. Słomiany zapał i brak odpowiednich narzędzi sprawiały, że po krótkim czasie zawsze wracała do punktu wyjścia, co tylko potęgowało jej wewnętrzną bezsilność. Czuła się osamotniona ze swoimi trudnymi emocjami i brakowało jej kogoś, kto pomógłby jej podnieść się po kolejnych upadkach.
Ten stan marazmu i skupienia na brakach niszcząco przekładał się również na jej życie rodzinne. W relacji ze swoim synem Justyna koncentrowała się przede wszystkim na jego deficytach i na tym, co bezwzględnie wymagało naprawy w jego funkcjonowaniu. Zmagała się z głębokim brakiem wiary w to, że jakikolwiek pozytywny przełom jest w ogóle możliwy, co zamykało ją w błędnym kole negatywnych myśli i przewlekłego niezadowolenia ze swojej rzeczywistości.
PROCES
Przełom w myśleniu Justyny nastąpił w momencie, gdy natrafiła w internecie na historię Sylwii Kornas. Opowieść ta uderzyła w jej najczulsze punkty, dając niesamowite poczucie, jakby ktoś precyzyjnie opisywał jej własne życie. To skłoniło ją do udziału w pięciodniowym wyzwaniu, które szybko uświadomiło jej, że potrzebuje długofalowego, a nie tylko chwilowego wsparcia. Zdecydowała się dołączyć do Akademii, poszukując kogoś, kto na stałe popchnie ją w odpowiednim kierunku i nie pozwoli jej zrezygnować przy pierwszych pojawiających się trudnościach.
Po wejściu do programu Justyna została natychmiast otoczona ogromnym wsparciem od pierwszych chwil. Energia społeczności sprawiła, że zupełnie przestała czuć się osamotniona i pozostawiona samej sobie ze swoimi problemami, co było dla niej absolutnie kluczowe w tamtym momencie kryzysu. Zapoznając się z materiałami, między innymi tymi autorstwa Boba Proctora, zaczęła doświadczać głębokich i trwałych zmian w swoim sposobie postrzegania świata. Z każdym dniem zyskiwała nową, znacznie szerszą perspektywę na swoje dotychczasowe życie i blokady, które sama na siebie nieświadomie nakładała.
Proces transformacji pozwolił Justynie na nowo, z całkowitą szczerością odkryć siebie. Zamiast fiksować się wyłącznie na zewnętrznym sukcesie, zaczęła zgłębiać to, kim naprawdę jest, jaka jest i czego autentycznie pragnie w głębi serca. Zaczęła systematycznie pracować nad swoimi emocjami, ucząc się doceniać własne talenty i odnajdując w sobie szczerą wdzięczność. Narzędzia poznane w Akademii pomogły jej ostatecznie uporządkować myśli, zredukować wewnętrzny chaos i zbudować solidne zaufanie do samej siebie.
REZULTAT
Dzisiaj Justyna z pełnym przekonaniem i nieskrywaną dumą nazywa siebie artystką i szczęśliwą mamą. Odzyskała utraconą pewność siebie, wewnętrzny spokój oraz głęboką wiarę w to, że ma realny i sprawczy wpływ na własne życie. Zamiast wszechobecnego poczucia beznadziei, w jej głowie panuje teraz absolutna jasność. Z sukcesem zrealizowała swój cel zawodowy, z ogromną radością powracając do działalności artystycznej – znów regularnie maluje, tworzy i nieustannie się rozwija, czerpiąc z tego nieocenioną satysfakcję. Co więcej, doskonale wie, jak radzić sobie w gorsze dni, mając pod ręką skuteczne narzędzia do szybkiej samoregulacji.
Najbardziej wzruszająca i spektakularna zmiana zaszła jednak w jej najbliższym życiu rodzinnym. Cel osobisty, który sobie na początku wyznaczyła, dotyczył wsparcia jej dziecka oraz poprawy ich wzajemnej relacji. Dzięki temu, że Justyna rzetelnie przepracowała własne problemy, zrzuciła ciężar oczekiwań i przestała skupiać się na brakach, jej syn również zaczął funkcjonować zauważalnie lepiej. Przemiana matki stała się w naturalny sposób potężnym katalizatorem pozytywnych zmian u dziecka.
Zamiast koncentrować się na uciążliwych deficytach, Justyna podchodzi teraz do otaczającego ją świata z ogromną wdzięcznością i głębokim zrozumieniem. Potrafi skutecznie przekazać to lepsze, spokojniejsze nastawienie swojemu synowi, budując z nim niezwykle zdrową i wspierającą relację. Jak sama z zachwytem przyznaje, jej życie uległo całkowitej transformacji, a ona w końcu odkryła swoją prawdziwą, głęboko ukrytą tożsamość i zaczęła żyć na własnych, radosnych zasadach.