Opinia Roberta

Zastąpił ciągłą rywalizację spokojem, zbudował 30-osobowy zespół i rozwinął wymarzoną firmę.

Zrozumiałem, że nie muszę wszystkiego robić sam – zbudowałem 30-osobowy zespół i pozyskałem inwestorów do innowacyjnego projektu.

PROBLEM

PROCES

REZULTAT

"Mój biznes i życie opierały się na ciągłej walce i rywalizacji, co doprowadziło mnie do frustracji i tkwienia w powtarzających się pętlach."

PROBLEM

Robert przez kilkanaście lat prowadził kilka firm, jednak jego działania w biznesie wynikały bardziej z okoliczności i przypadku niż z głębokiego, świadomego wyboru. Choć z zewnątrz mogło się wydawać, że odnosi sukcesy, wewnątrz zmagał się z poczuciem zagubienia i brakiem spójności. Funkcjonował w powtarzających się, frustrujących pętlach, z którymi nie potrafił sobie samodzielnie poradzić, pomimo niezwykle analitycznego i logicznego umysłu. Towarzyszyło mu nieustanne poczucie, że wszystkie ciężary musi dźwigać całkowicie sam.

Jako mężczyzna, od najmłodszych lat był uczony, by chować swoją wrażliwość głęboko do szafy. Zaszczepiono w nim niszczące przekonanie, że nie wolno mu prosić o pomoc, a w życiu liczy się przede wszystkim nieustanna rywalizacja i bycie lepszym od innych. Ten paradygmat samotnego wilka i syndrom "Zosi Samosi" ciążył na nim niezwykle mocno. Żył w głębokim oderwaniu od samego siebie, nie do końca wiedząc, kim tak naprawdę jest i w jakim kierunku chce zmierzać.

Brak akceptacji siebie i przemożny strach przed oceną blokowały go przed jakimkolwiek wychodzeniem do świata. Przerażała go sama myśl o pokazaniu swojej twarzy w internecie – nagranie zwykłego wideo czy wystąpienie na żywo wywoływało w nim paraliżujący lęk. Miał ogromne trudności w relacjach z ludźmi, zarówno na polu zawodowym, jak i prywatnym. Chociaż odczuwał wewnątrz silną potrzebę tworzenia czegoś własnego i wielkiego, był przysypany gruzem starych nawyków, samotności i obaw, nie potrafiąc znaleźć drogi wyjścia z tego martwego punktu.

PROCES

Wejście do programu Akademia było dla Roberta momentem bezkompromisowej konfrontacji z jego najtrudniejszymi przekonaniami. Kluczowym etapem w procesie transformacji okazała się praca nad uporządkowaniem chaosu. Dzięki wsparciu Tomka, Robert przeanalizował swoje dotychczasowe przestrzenie biznesowe i zrozumiał, że musi wybrać jeden, najważniejszy cel. To pozwoliło mu wreszcie usłyszeć głos własnej intuicji, który od wielu lat podpowiadał mu realizację innowacyjnego, technologicznego projektu.

Największym przełomem było jednak przełamanie głęboko zakorzenionego paradygmatu, że jako mężczyzna ze wszystkim musi radzić sobie w pojedynkę. W procesie zmiany Robert otworzył się na drugiego człowieka. Ogromną rolę odegrała w tym jego partnerka wspierająca, Dorota, oraz aktywne zaangażowanie w liczne grupy mastermind. Dzięki społeczności zrozumiał, że proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości, lecz wielkiej odwagi. Stopniowo uczył się akceptować swoją schowaną do szafy wrażliwość, zdejmując z siebie miażdżący ciężar samotnej walki o przetrwanie.

Znaczącą zmianą było również diametralne przesunięcie proporcji w jego procesie decyzyjnym. Robert, dotychczas kierujący się niemal wyłącznie chłodną matematyką i logiką, wpuścił do biznesu serce. Zmienił całkowicie swoje podejście do lęku – przestał przed nim uciekać, a zaczął go po prostu rozumieć. Regularna, skrupulatna praca z materiałami pozwoliła mu na nowo odkryć własną tożsamość. Przestał uciekać przed światem, zyskując odwagę do wystąpień przed kamerą i dzielenia się swoimi innowacyjnymi pomysłami na dużo szerszą skalę.

REZULTAT

Dzisiaj Robert jest pewnym siebie liderem i świadomym twórcą, który z ogromnym sukcesem skaluje swój wymarzony biznes. Zamiast rozpraszać się na dziesiątki przypadkowych działań, w pełni zaangażował się w innowacyjny projekt technologiczny, który planował od lat. W bardzo krótkim czasie przekształcił go w oficjalnie zarejestrowaną spółkę z gigantycznym potencjałem finansowym. Co absolutnie najważniejsze – nie jest już w tym sam. Zbudował zgrany zespół liczący blisko 30 osób, pozyskał zewnętrznych inwestorów i zabezpieczył kluczowe budżetowanie na kolejne lata, dumnie osiągając swój "basecamp".

Przeszedł niesamowitą metamorfozę z człowieka, który bał się włączyć kamerę, w lidera z powodzeniem występującego na żywo i zarządzającego dużą, dynamicznie rosnącą organizacją. Przestał walczyć ze światem i rywalizować z innymi, a zaczął kreować nową rzeczywistość, budząc się każdego ranka z wielką radością i czystą energią do działania. Zyskał szerokie kompetencje prawno-finansowe, ucząc się sprawnie delegować zadania i dobierać do swojego zespołu wyłącznie tych ludzi, z którymi wymienia się autentyczną, obopólną wartością.

Te potężne zmiany w życiu zawodowym w naturalny sposób przełożyły się na jego życie prywatne. Robert w końcu odnalazł w sobie spokój, głębokie poczucie bezpieczeństwa i w pełni zaakceptował tego, kim jest. Stworzył silny, wspierający związek ze swoją partnerką Magdą oraz zbudował wspaniałą relację ze swoim pięcioletnim synkiem. Pieniądze stały się dla niego narzędziem do budowania wolności, a nie powodem do stresu. Jak sam zaznacza z ekscytacją, to dla niego dopiero początek biznesowej i osobistej drogi.

ŻYCIE JEST KRÓTKIE

czy nie warto przeżyć je tak, jak Ty chcesz?

POROZMAWIAJMY

Zobacz podobne opinie

  • Opinia Kasi

    Przełamała poczucie utknięcia i zyskała wsparcie, budując prężnie działający zespół.

  • Opinia Małgosi

    Pokonała lęk przed zatrudnianiem ludzi, zyskując czas dla rodziny i otwierając większy gabinet.