Opinia Małgosi
Pokonała lęk przed zatrudnianiem ludzi, zyskując czas dla rodziny i otwierając większy gabinet.
Odrzuciłam strach przed zatrudnianiem i właśnie zaczynam remont mojego nowego, znacznie większego gabinetu.
PROBLEM
PROCES
REZULTAT
PROBLEM
Przed dołączeniem do programu Małgosia prowadziła swój gabinet kosmetyczny od trzynastu lat. Choć z zewnątrz jej życie wyglądało na wręcz idealne – miała fantastycznego męża, dwójkę cudownych dzieci i dbała o siebie, regularnie chodząc na siłownię – w środku czuła się całkowicie rozbita. Mimo wieloletniego stażu w biznesie utknęła w bolesnym martwym punkcie. Bardzo chciała ruszyć z miejsca i rozwinąć swoją firmę, ale paraliżował ją strach oraz szkodliwe przekonania, które przejęła od otoczenia.
Jej głównym problemem był narastający syndrom pracy ponad siły, połączony z panicznym lękiem przed delegowaniem zadań. Małgosia nieustannie słuchała "dobrych rad" innych ludzi, którzy powtarzali jej: "zmniejszaj koszty, nie zatrudniaj, bo państwo cię zeżre". Wierząc w te ograniczające paradygmaty, brała wszystko na własne barki. W efekcie pracowała coraz więcej i ciężej, co drastycznie odbijało się na jej życiu prywatnym – miała przez to coraz mniej cennego czasu dla swoich ukochanych dzieci.
Dodatkowo, Małgosia zmagała się z głęboko zakorzenioną, roszczeniową postawą wobec świata. Została wychowana w przekonaniu, że wszystko jej się należy. Zamiast szukać rozwiązań w sobie i swoim sposobie zarządzania, winą za wszelkie niepowodzenia i trudności biznesowe obarczała czynniki zewnętrzne oraz innych ludzi. Brakowało jej wzięcia pełnej odpowiedzialności za własne życie. Tkwiła w błędnym kole narzekania, harówki i strachu przed zatrudnieniem kogokolwiek do pomocy, co skutecznie hamowało jakikolwiek wzrost jej firmy.
PROCES
Droga Małgosi do zmiany rozpoczęła się dość spontanicznie, od darmowego wyzwania, na które natrafiła na Facebooku. Ponieważ lubiła poszerzać swoją wiedzę, pomyślała "co mi szkodzi" i wytrwale uczestniczyła w każdym dniu. To wystarczyło, by dostrzec ogromną wartość materiału i podjąć kluczową decyzję o wejściu do Akademii. Jak sama przyznaje, jej proces transformacji był początkowo dość burzliwy, ale od samego startu wykazała się wielkim zaangażowaniem. Choć nie zawsze mogła uczestniczyć w spotkaniach na żywo, sumiennie odsłuchiwała nagrania i wyciągała z nich wnioski.
Największym, praktycznym wyzwaniem w procesie okazał się dla niej powrót do tradycyjnego pisania. Po latach przerwy od szkoły czy studiów, codzienna praca z ćwiczeniówkami i długopisem była dla niej uciążliwa. Szybko jednak zrozumiała, że to właśnie te konkretne działania przynoszą najbardziej spektakularne efekty. Małgosia zaczęła systematycznie opisywać i rozkładać na czynniki pierwsze swoje ograniczające paradygmaty, krok po kroku budując nowe, wspierające nawyki. Przełomem było uświadomienie sobie, że każda trwała zmiana w otoczeniu musi zawsze zaczynać się w jej własnym wnętrzu.
Ważnym elementem jej edukacji było głębokie zrozumienie konceptu "Stick Person". Małgosia uświadomiła sobie, że ludzie, na których do tej pory zrzucała winę, nie są z natury źli, a jedynie działają na podstawie swojego własnego, wdrukowanego oprogramowania. Zamiast obwiniać świat, wzięła 100% odpowiedzialności za swoje rezultaty. Z pomocą mentorów – Lidii, Sylwii i Toma – wykształciła w sobie żelazną dyscyplinę i przestała słuchać osób, które ciągnęły ją w dół starymi schematami o oszczędzaniu na zespole.
REZULTAT
Rezultaty wykonanej przez Małgosię pracy są fenomenalne i obejmują zarówno przebudowę jej mentalności, jak i namacalny rozwój biznesu. Zmiana tożsamości sprawiła, że całkowicie przestała obwiniać innych. Wyzbyła się roszczeniowej postawy, a wiedzę z Akademii traktuje dzisiaj jako uniwersalną "naukę bycia dobrym człowiekiem". Jej relacje z otoczeniem weszły na zupełnie nowy poziom obfitości, a ona sama czuje dziś z pełnym przekonaniem, że otaczają ją wyłącznie dobrzy i życzliwi ludzie.
W sferze zawodowej Małgosia ostatecznie i definitywnie pokonała blokujący ją lęk przed zatrudnianiem i delegowaniem zadań. Zamiast ciąć koszty i harować w pojedynkę, aktywnie i z radością zmienia strukturę swojego biznesu. Zaczęła zatrudniać nowych ludzi, budując zespół, o którym zawsze marzyła. Śmiało realizuje swój wielki Cel typu C: jest w trakcie otwierania nowego, znacznie większego gabinetu i czeka tylko na ostateczne zielone światło, by rozpocząć jego fizyczny remont. Odzyskała poczucie kontroli i sprawczości.
Co więcej, nowa mentalność obudziła w niej potężny głód rozwoju. Małgosia już planuje rozpoczęcie studiów podyplomowych, by w jeszcze większym stopniu pomagać swoim klientom. Równocześnie odzyskała tak brakujący wcześniej czas dla swoich dzieci i wypracowała wspaniałą równowagę życiową. Jak sama z uśmiechem przyznaje, jej dziennik wdzięczności i manifestacji działa teraz jak Lampa Aladyna – wszystko, co w nim z intencją zapisze, materializuje się w jej otoczeniu.