Opinia Justyny
Odbiła się od finansowego dna, zmieniła branżę i odnalazła misję w pomaganiu innym kobietom.
Całkowicie zmieniłam branżę i teraz pomagam kobietom zajść w ciążę, docierając do podświadomych blokad. Moje zarobki wzrosły o 50%, a ja wreszcie czuję głęboki spokój, pewność siebie i wdzięczność. W ciągu jednego roku pomogłam kilkudziesięciu kobietom spełnić marzenie o macierzyństwie.
PROBLEM
PROCES
REZULTAT
PROBLEM
Justyna znalazła się w najmroczniejszym i najtrudniejszym momencie swojego życia, przypominającym emocjonalne dno. Borykała się z ogromnymi problemami finansowymi i wpadła w spiralę długów. Jakby tego było mało, doświadczyła bolesnego oszustwa ze strony wielu bliskich osób, co drastycznie podkopało jej zaufanie do świata i poczucie własnej wartości. Sytuacja stała się na tyle przytłaczająca, że nie potrafiła już radzić sobie sama ze sobą. Napięcie i wewnętrzny kryzys urosły do tego stopnia, że w akcie desperacji rozważała nawet porzucenie swojego męża i dziecka, pragnąc uciec od przygniatającej, codziennej rzeczywistości.
Zawodowo również tkwiła w iluzji, która powoli ją niszczyła. Pracowała w Paryżu jako makijażystka i stylistka brwi, prowadząc biznes w branży beauty. Choć z zewnątrz mogło się to wydawać atrakcyjne i stabilne, w rzeczywistości Justyna realizowała cel, który nie należał do niej. Podążała za tym, co inni uznali za modne, opłacalne i pożądane na rynku, całkowicie ignorując własne predyspozycje i autentyczne pragnienia serca. Brak spójności między jej wnętrzem a tym, co robiła na co dzień, potęgował frustrację.
Dodatkowym obciążeniem był mocno zakorzeniony syndrom "Zosi Samosi". Justyna przez lata próbowała wszystko kontrolować i rozwiązywać piętrzące się problemy w pojedynkę, nie potrafiąc otworzyć się na innych i prosić o pomoc. Ten toksyczny paradygmat samodzielności w połączeniu z brakiem autentycznego kierunku doprowadził ją do totalnego życiowego paraliżu. Żyła w poczuciu bycia uwięzioną w cudzym scenariuszu, zmagając się z wypaleniem, lękiem o przetrwanie i dogłębnym rozczarowaniem swoim dotychczasowym życiem.
PROCES
Przełom rozpoczął się, gdy Justyna postanowiła porzucić postawę "Zosi Samosi" i szczerze przyznała przed mężem, że potrzebuje wsparcia. Decyzja o dołączeniu do Akademii, początkowo z intencją rozwoju biznesu kosmetycznego, szybko okazała się początkiem głębokiej transformacji. Już po tygodniu programu, po usłyszeniu od Toma zaledwie dwóch trafnych pytań, jej dotychczasowy cel biznesowy legł w gruzach. Zrozumiała, że przez lata goniła za wizją sukcesu narzuconą przez innych, a nie za swoim własnym pragnieniem.
Zmuszona do porzucenia stabilnej, budowanej latami bazy klientek we Francji, musiała zmierzyć się z lękiem przed wejściem w nieznane. Wsłuchując się w siebie, poczuła silne wezwanie, by pomagać kobietom zmagającym się z niepłodnością – problemem, z którym sama kiedyś boleśnie się mierzyła. Otoczenie pukało się w głowę, wytykając jej brak wykształcenia medycznego, jednak ona zignorowała logikę i obawy. Na karcie celu w styczniu 2024 roku zapisała odważnie, że do końca sierpnia pomoże 15 kobietom zajść w ciążę, mimo że początkowo nie miała pojęcia, jak to zrealizuje.
Kluczowym momentem w jej procesie było wnikliwe studiowanie koncepcji "patyczaka", czyli graficznego modelu umysłu. Zaczęła głęboko analizować własną historię i dostrzegła, w jaki sposób podświadome paradygmaty zablokowały jej własną płodność w przeszłości. To olśnienie pozwoliło jej stworzyć unikalną metodę pracy. Przestała skupiać się na strategii, a zaczęła pracować nad źródłem problemu u swoich podopiecznych, odkrywając siłę połączenia ciała i umysłu.
REZULTAT
Transformacja Justyny przyniosła spektakularne i niezwykle mierzalne efekty, wywracając jej życie do góry nogami w najlepszym możliwym sensie. Jej nowo obrany cel, wydający się początkowo dla otoczenia czystą fantazją, został zrealizowany z ogromnym wyprzedzeniem. Już w maju, na długo przed zaplanowanym sierpniowym terminem, miała na swoim koncie 15 klientek, którym pomogła zajść w upragnioną ciążę. W ciągu całego roku wsparła kilkadziesiąt kobiet w spełnieniu marzenia o dziecku, regularnie otrzymując wiadomości pełne wdzięczności i zdjęcia nowonarodzonych maluchów.
Zmiana branży z usług beauty na pracę z podświadomością nie tylko dała jej poczucie głębokiego sensu, ale również wymierne korzyści finansowe. Mimo że w nowej roli pracuje zaledwie od roku i budowała wszystko od absolutnego zera, jej zarobki już teraz wzrosły o 50% w stosunku do tego, co osiągała jako wizażystka w Paryżu. Nabrawszy niezwykłego wiatru w żagle, Justyna zrezygnowała z planowania celów w systemie rocznym, ponieważ jej rezultaty manifestują się znacznie szybciej, z miesiąca na miesiąc.
Największa zmiana zaszła jednak w jej wnętrzu i bezpośrednich relacjach. Z osoby na skraju załamania przeistoczyła się w kobietę pewną siebie, dumną ze swoich osiągnięć i przepełnioną wdzięcznością za każdy dzień. Zmieniło się jej środowisko, a ona sama po raz pierwszy w życiu czuje się autentycznie kochana. Odzyskała spokój ducha, stając się – jak sama to określa – światłem, które kiedyś niemal zgasło, a teraz płonie dla innych.